Wszem i wobec z radością donoszę że 3 czerwca zostałam babcią !
A to przecież podobno jedno z najpiękniejszych zdarzeń jakie są nam w naszym życiu dane. Chyląc głowę przed cudem poczęcia i narodzin, Bogu dziękuję z pokorą za tą łaskę.
To mnie zainspirowało do zrobienia buciczków z prawdziwej, mięciutkiej wełenki - Merino. I chociaż początek lata, to mnie to wcale nie przeszkadza.
U nas od kilku dni powyżej 30 stopni, ale jeszcze w zeszłym tygodniu było wietrznie i chłodno.
Misiek też dla wnusia, ale jeszcze goleńki, czeka sobie na nowe wełniane butki i sweterek.
Butki jeszcze za duże dla wnusia, a miśkowi, to by chyba na jedno ucho pasowały
a więc czeka grzecznie na swoją kolejką - prawie przed zimą zdążę - znając moje tempo !
Takimi guziczkami ozdobiłam butki.
Do roli babci też trzeba się przygotować i chyba trochę wżyć. A ja uważam że to wspaniała okazja aby się uczyć i swoje robótkowe możliwości udoskonalać ( tutaj - robienie na drutach, fachowcem nie jestem, ale coś tam zawsze udłubię).
Sweter dla miśka będzie jako następny, a jak babcia się dobrze spisze, to i dla małego będzie coś ładnego, zrobionego na drutach.
Pozdrawiam i do usłyszenia
niedziela, 7 czerwca 2015
niedziela, 24 maja 2015
Miss Maggi Rabbit...
Znalazłam w necie takiego oto królisia, który bardzo mi się spodobał.
Widocznej na zdjęciu książki nie posiadam, więc wykroju "Njet". Ale co tam?! Zrobiłam sobie własny, teraz to już chyba Mrs. Sabina Rabbit, no nie ?
Ten królik podoba mi się bardziej w damskiej wersji, ale skoro czekam na wnuczka ( o czym pewnie już wszyscy wiedzą;) to zdecydowałam się jednak na męskiego osobnika.
Oto on...:)
A ten to już nie mój, lecz to główny bohater książeczki dla dzieci angielskiej pisarki, Beatrix Potter.
Jest to cała Saga tego królisia, jego rodziny i całej doliny w której mieszkają.
Książka jest wspaniale ilustrowana i już samo oglądanie ilustracji sprawia wielką frajdę.
Przypominają mi się dawne czasy, kiedy na półkach księgarskich, bardzo rzadko - ale jednak, trafiało się na takie pozycje, i jeśli miało się to szczęście, wtedy właśnie takie cuda wprowadzały nas w inny, bajkowy świat.
Dzisiejsze książki moim zdaniem, już nie mają takiego "stopnia przyciągania", a same jakieś "nowomodne ilustracje, pozostawiają wiele do życzenia.
No i tutaj najwyższy czas na zmianę tematu, a więc zupełnie z innej beczki, czyli mowa będzie o bucikach dla najmłodszych.
Uszyłam z resztek poszewki i kawalątka filcu, takie oto butki:
Wnuczek zapowiada się (wg. badań), na długonogiego koszykarza, więc pewnie i na wielkiej stopie żył będzie, a od przybytku głowa nie boli...
Pozdrawiam i do następnego posta.
Widocznej na zdjęciu książki nie posiadam, więc wykroju "Njet". Ale co tam?! Zrobiłam sobie własny, teraz to już chyba Mrs. Sabina Rabbit, no nie ?
Ten królik podoba mi się bardziej w damskiej wersji, ale skoro czekam na wnuczka ( o czym pewnie już wszyscy wiedzą;) to zdecydowałam się jednak na męskiego osobnika.
Oto on...:)
| W kamizelce z serduszkiem |
| wąsaty jegomość |
| i wcale nie bosonogi... |
A ten to już nie mój, lecz to główny bohater książeczki dla dzieci angielskiej pisarki, Beatrix Potter.
Jest to cała Saga tego królisia, jego rodziny i całej doliny w której mieszkają.
Książka jest wspaniale ilustrowana i już samo oglądanie ilustracji sprawia wielką frajdę.
Przypominają mi się dawne czasy, kiedy na półkach księgarskich, bardzo rzadko - ale jednak, trafiało się na takie pozycje, i jeśli miało się to szczęście, wtedy właśnie takie cuda wprowadzały nas w inny, bajkowy świat.
Dzisiejsze książki moim zdaniem, już nie mają takiego "stopnia przyciągania", a same jakieś "nowomodne ilustracje, pozostawiają wiele do życzenia.
No i tutaj najwyższy czas na zmianę tematu, a więc zupełnie z innej beczki, czyli mowa będzie o bucikach dla najmłodszych.
Uszyłam z resztek poszewki i kawalątka filcu, takie oto butki:
Wnuczek zapowiada się (wg. badań), na długonogiego koszykarza, więc pewnie i na wielkiej stopie żył będzie, a od przybytku głowa nie boli...
Pozdrawiam i do następnego posta.
niedziela, 17 maja 2015
Dzialania ciag dalszy...
Jako nowe zadanie, wybralam kolderke dla kilkutygodniowej Emilii.
Imie aplikowane pojedynczymi literkami.
Tutaj dla mojego wnusia, ktory niedlugo przyjdzie na swiat, buciki i kocyk.
No i martwie sie ze buciki beda za male, bo ostatnie badanie potwierdzily, ze ma super dlugasne nogi. Takie na 41 tydzien, a tu jeszcze miesiac do rozwiazania.....O rety...co to bedzie
Chyba zabiore sie za nowe, w wiekszym rozmiarze...pozdrawiam i do nastepnego.
Imie aplikowane pojedynczymi literkami.
czwartek, 7 maja 2015
Po wymuszonej, dluzszej przerwie...
Z roznych przyczyn nie moglam dawac postow. Pierwsze nie mialam czasu, a pozniej jak czas sie znalazl, to sie laptop pozegnal ( i do tej pory jest w naprawie). Postanowilam wiec skorzystac z laptopu meza, no i okazalo sie ze zapomnialam adresu mailowego i rowniez hasla. Ale sie naszukalam i nakombinowalam. Zanim w starym notesie znalazlam nareszcie to, czego szukalam, wiec jestem...
Jak wiecie za okolo 5-6 tygodni bede babcia, a wiec wszystko kreci sie wokol tego tematu.
Corka prosila mnie o zrobienie koszulki dla niej. Po miesiecu czekania, nareszcie sie doczekala ;)
Jak to dobrze ze zdazylam, bo znajac siebie, to ta praca moglaby sie okazac tzw. "musztarda po obiedzie". A moja corka stwierdzila, ze "koszulka dziala", poniewaz wszyscy ustepuja jej miejsca i sa bardziej uprzejmi :)
Ponizej, jak co roku zdjecie kwitnacych kasztanow, zrobione z mojego okna. Robie takie zdjecia odkad tu mieszkam, a to juz prawie 30 lat, i jakos ciagle ta fascynacja tym "moim" podniebnym, kwitnacym ogrodem, mnie nie opuszcza. Pozdrawiam Was cieplo :)
Jak wiecie za okolo 5-6 tygodni bede babcia, a wiec wszystko kreci sie wokol tego tematu.
Corka prosila mnie o zrobienie koszulki dla niej. Po miesiecu czekania, nareszcie sie doczekala ;)
Jak to dobrze ze zdazylam, bo znajac siebie, to ta praca moglaby sie okazac tzw. "musztarda po obiedzie". A moja corka stwierdzila, ze "koszulka dziala", poniewaz wszyscy ustepuja jej miejsca i sa bardziej uprzejmi :)
Ponizej, jak co roku zdjecie kwitnacych kasztanow, zrobione z mojego okna. Robie takie zdjecia odkad tu mieszkam, a to juz prawie 30 lat, i jakos ciagle ta fascynacja tym "moim" podniebnym, kwitnacym ogrodem, mnie nie opuszcza. Pozdrawiam Was cieplo :)
sobota, 4 kwietnia 2015
Wielkanoc w Beskidach
Dzielę się z Wami najnowszymi ujęciami z moich stron.
Czyli "Wielkanoc 2015" w Beskidach
Chociaż mamy jeszcze szczęście, bo 30 km dalej w Beskidzie żywieckim spadło 50 cm śniegu, a u nas, w Beskidzie śląskim tylko 20 cm.
Zdjęcia robiłam dzisiaj koło południa, na zimowym spacerze z pieskiem
A to już mój widok z okna.
No i chyba tegoroczna choinka Wielkanocna...:)
Mimo wszystko a może właśnie na przekór ( pogodzie), życzę Wam wszystkim pogodnych duchem świąt wielkanocnych :)
Czyli "Wielkanoc 2015" w Beskidach
Chociaż mamy jeszcze szczęście, bo 30 km dalej w Beskidzie żywieckim spadło 50 cm śniegu, a u nas, w Beskidzie śląskim tylko 20 cm.
Zdjęcia robiłam dzisiaj koło południa, na zimowym spacerze z pieskiem
A to już mój widok z okna.
No i chyba tegoroczna choinka Wielkanocna...:)
Mimo wszystko a może właśnie na przekór ( pogodzie), życzę Wam wszystkim pogodnych duchem świąt wielkanocnych :)
środa, 25 marca 2015
A to ci dopiero sztuka kreatywna...Czyli Jeans Aktion
Zobaczcie te Quilty, czy jak to powinno się właściwie nazwać. Może Patchwork albo Collage?
A wszystko ze zwykłego materiału dżinsowego.
Znalazłam te cuda TUTAJ. No i nie mogłam się oprzeć żeby Wam tego nie pokazać.
Zresztą cały blog, chociaż o modzie, to jednak bardzo kreatywno-artystyczny.
Polecam, może znajdziecie coś dla siebie, pozdrawiam i do następnego :)
A wszystko ze zwykłego materiału dżinsowego.
Znalazłam te cuda TUTAJ. No i nie mogłam się oprzeć żeby Wam tego nie pokazać.
Zresztą cały blog, chociaż o modzie, to jednak bardzo kreatywno-artystyczny.
Polecam, może znajdziecie coś dla siebie, pozdrawiam i do następnego :)
niedziela, 22 marca 2015
Wpadam tylko co miesiąc...
No i nic na to nie poradzę. Taki jest aktualny stan rzeczy i na chybcika zmienić się tego nie da. A zresztą po co? W końcu robótkowanie ma sprawiać przyjemność, bo to przecież nie wyścigi, tylko miłe spędzanie czasu.
Dzisiaj prezentuję moją drugą lalkę waldorfską. Zrobioną na zamówienie dla dziewczynki, która za kilka dni skończy trzy latka.
Na początku miała to być lalka płci żeńskiej, a zobaczcie sami co wyszło...Ot, jakoś tak samo się przydarzyło.
Kapciuszki z resztek wełny, robiłam sama na szydełku, (tzn. wymęczyłam jak mogłam).
Bluzeczka z dżerseyu w marynistyczne motywy.
Włoski robione z mięciutkiej skórki
Czapeczka i spodenki to ten sam dżersej w kremowym kolorze.
Oczy nie haftowane, tylko malowane farbami tekstylnymi.
Mam nadzieję że Wam się moja najnowsza praca spodobała. Nadszedł najwyższy czas żeby nauczyć się robić ubranka na drutach, dla tych lalek. Takie całe ubrane w ciuszki z wełenki, podobają mi się najbardziej i są najsłodsze. Pozdrawiam przedświątecznie :)
Dzisiaj prezentuję moją drugą lalkę waldorfską. Zrobioną na zamówienie dla dziewczynki, która za kilka dni skończy trzy latka.
Na początku miała to być lalka płci żeńskiej, a zobaczcie sami co wyszło...Ot, jakoś tak samo się przydarzyło.
Kapciuszki z resztek wełny, robiłam sama na szydełku, (tzn. wymęczyłam jak mogłam).
Bluzeczka z dżerseyu w marynistyczne motywy.
Włoski robione z mięciutkiej skórki
Czapeczka i spodenki to ten sam dżersej w kremowym kolorze.
Oczy nie haftowane, tylko malowane farbami tekstylnymi.
Mam nadzieję że Wam się moja najnowsza praca spodobała. Nadszedł najwyższy czas żeby nauczyć się robić ubranka na drutach, dla tych lalek. Takie całe ubrane w ciuszki z wełenki, podobają mi się najbardziej i są najsłodsze. Pozdrawiam przedświątecznie :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























