
I to jest prawda, to jest fakt....
Tego posta chciałabym zacząć od podziękowań dla
Yrsy , która zrobiła mi przeuroczą niespodziankę. Taką z prawdziwego zdarzenia, o której nie miałam żadnego pojęcia a to co przysłała jest po prostu fantastyczne. Fantystyczna jest również telepatia, z jaką odczytała moje upodobania i myśli.
Otóż, pewnego pięknego dnia, otrzymałam zawiadomienie z którym pobiegłam na pocztę, już wiedziałam "co się święci" bo był podany adresat. W domu, niecierpliwie (to moja wada;) otworzyłam przesyłke i moim oczom ukazała się pięknie, w celofanowym woreczku zapakowana właśnie ta oto torebka. Kiedy otworzyłam, musiałam sobie dosłownie usiąść.
W tej niesamowicie dokładnie, no już chyba można w tym wypadku powiedzieć, że z namaszczeniem wykonanej torebce ( która ma w środku niezliczone przegródki i zakamarki) w każdej przegródce było coś innego ukryte. Na środku, w osobnym woreczku, leżały zapakowane ręcznie robione skarpetki w kolorze kremowym, a przy nich suszone owoce anyżu, więc jak otwarłam to zapach roztoczył się po całym pokoju a i skarpetki tak pachniały :) W następnej kieszonce, były serwetki do decoupagu, jeszcze w innej czekolada obok w następnej druga. A i w tej przegródce z zameczkiem, ukrywały się dwa czekoladowe batoniki...
Sama jednak torebka, została bohaterką tego posta i to właśnie dzięki Yrsie i jej torebce powstał ten post i ten temat.
O telepatii napisałam dlatego, bo kilka tygodni wcześniej dostałam pod choinke szary beret z rękawiczkami i szalikiem a końcem grudnia kupiłam sobie srebrno-popielate botki. A jeszcze wcześniej, będąc w Polsce mąż zrobił mi prezent i kupił płaszczyk do którego wszystko idealnie pasuje. I przyznam się, że jak dotąd to nigdy nie przepadałam za szarym kolorem, ale od pewnego czasu, po prostu nie mogę się bez niego obejść - stąd ta telepatyczna myśl :)
Wchodząc w drugą część tematu i nawiązując do tytułu posta, muszę koniecznie napisać Wam o tym, jak wspaniale jest uszyta ta torebka. Nie ma jednej zbędnej niteczki, jednej zakładki w środku, nie ma żadnych "krzywych szwów" itd...to jest po prostu "Fantazja" i prawdziwy odlot :), co stwierdziły nawet koleżanki szyjące od lat. A moja koleżanka w pracy to nawet wierzyć nie chciała że to jest ręczna robota, bo coś takiego to mogą tylko uszyć specjalne maszyny , jak stwierdziła...
No i tutaj otwiera się następny temat.
Mieszkam 30 lat za granicą, co prawda niedaleko, bo tylko w Austrii, ale jednak. Przeżyłam wiele, widziałam jeszcze więcej i muszę stwierdzić z wielką radością że
Polki są wyjątkowe !!!
Zawsze dobrze i ciekawie ubrane, co nie musi się równać z " drogo i markowo", bo wiem że dużo naszych dziewcząt ubiera się w ciucholandach i tylko swojej urodzie i wyczuciu szyku i piękna zawdzięczają swój wygląd.
Mam znajome, rodowite austryjaczki, które jak zobaczą ładną i dobrze ubraną kobietę to zaraz mówią że to napewno Polka, bo słyniemy z urody - to prawda, więc dlaczego mam być skromna ;) I właśnie ze sposobu ubierania się.
A ja, będąc już trzeci rok na blogu i odwiedzając Wasze, stwierdziłam że "polskie dziewczyny" to po prostu niesamowicie utalentowane kobietki. Owszem, wszędzie, w każdym kraju są takie kobiety, ale taką ogromną różnorodność talentów i zainteresowań znalazłam tylko na polskich blogach. A już doskonałość z jaką wykonują swoje prace, graniczy z cudem.
Nie będę wymieniała tu żadnych imion czy tytułów blogów, dużo razy coś zamawiałam, coś dostałam ot tak sobie, coś na wymiankę i za każdym razem przychodzi mi do głowy ta sama myśl - o tym trzeba napisać !
Bo zupełnie obojętnie czy chodzi tutaj o ; szycie, haftowanie, decoupage,odnawianie mebli, szydełko, druty, frywolitkę, biżuterię itd...itp...Wszystkie prace są naprawdę godne podziwu .
Widzę przecież na zdjęciach jak żyje wiele z Was, że macie rodziny, domy, prace zawodową, niektóre borykacie się z chorobami czy innymi problemami, mieszkacie na obczyźnie ( bo takie jest życie) a mimo to zawsze jeszcze znajdujecie czas i ogromną cierpliwość na Wasze robótkowanie, a dokładność i perfekcjonizm z jakimi to robicie, graniczy z wyżej już wspomnianym "namaszczeniem"...
Mieszkamy "różnie", czy to w kraju czy za granicą. Jedne w nowoczesnych mieszkaniach, czy wygodnych domach z ogrodem, inne w małych sublokatorskich mieszkankach. Jedne stać na nowe, modne meble, inne cały swój "dobytek" kryją w zużytych mebelkach z rodowodem z lat 80 tych, które stanowią cały inwentarz ich skromnych i ciasnych mieszkanek. Obojętnie czy pochodzimy z rodzin inteligenckich czy robotniczych, czy jesteśmy po studiach czy po szkole zawodowej, a czasami tylko podstawowej, mamy jedną wspólną cechę - niesamowitą dbałość o rodzinę, dzieci, o czystość o drobnostki, które upiększają nie zawsze lekkie życie i łagodzą codzienne odcienie szarości całego otoczenia.
Na stole jest zawsze obrusik, w oknach czyściutkie firanki, na parapecie kwiaty, a w zużytych mebelkach pysznią się swoją świetnością koronkowe serwetki. Regały są pełne książek o szerokiej tematyce a domowe, pyszne ciacho i kawę dostaję podaną na cudownej porcelanie, która udało się właścicielce nabyć za grosze na pchlim targu. Często na książki wydaje się prawie że ostatni, ciężko zaoszczędzony grosik a grożąca nam wielką pustką kieszeń, nie powtrzymuje od kupienia np.kawałka niespotykanego materiału, z którego powstanie nowe "cudo. Nawet do mężowskich koszul podchodzimy ze szczególnym spojrzeniem, no bo chociaż już powoli kołnierzyk i mankiety zaczynają się przecierać, to koszula ma ciekawy deseń, a to dla nas kapitał i pole do popisu. Dookoła domowym sposobem ozdobione mieszkanie, szyte poduchy, podkładki, zasłonki i inne ozdoby i ten wspaniały nastrój polskiego domu, którego za żadne pieniądze kupić się nie da, bo jego trzeba poprostu stworzyć, a żeby umieć go stworzyć to trzeba go przed tym wyssać z mlekiem matki i samemu jako dziecko doświadczyć...
Jestem dumna że jestem Polką, jestem dumna kiedy widzę zdziwione twarze moich zagranicznych znajomych, kiedy słyszę ciągle to samo pytanie : "czy to też zrobione ręcznie przez Twoje rodaczki?".
Dziękuję Wam dziewczyny, dziękuję że codziennie dajecie mi powód do dumy i do tego żeby zawsze głowę nosić wysoko.... :)
"Tak trzymać!"